2 GODZINY WĘDRÓWKI
-Matt, nie musisz! Jeżeli nie chcesz to nie idź! To niebezpieczne! -Uprzedzała go Melania, której i tak nie słuchał.
-Mel, bardzo Cię proszę, nie mów nic. Ja... po prostu czuję obowiązek aby z Tobą iść!
-A... A co z Twoją szkołą? Matt! -Przyspieszywszy kroku dała rękę na jego ramię.
-Jakby co, to kończymy tą szkołę i...
-I...? Kończymy? My?
-Okej, Mel, wiem że to niebezpieczne, wiem że to nie jest pewne czy w ogóle znajdziemy Twoją matkę, ciekawe! Zrozum, chcę Ci pomóc! Teraz i wyłącznie Ci pomóc! -Nastała chwila ciszy, po czym ocknęła się czarnooka dziewczyna.
-Po za tym, istnieje coś takiego jak niebezpieczeństwo, rozumiesz?! Jednego dnia można przeżyć ledwo ledwo, a drugiego spaść z klifu! Matt!
-Mel, idziesz czy nie? -Zapytał spokojnie, po czym zamknął jej usta i szli tak w milczeniu przez 40 minut przed siebie. Mel patrzyła na swoje obcięte paznokcie, które ledwo co były najechane lakierem. Matt nie wytrzymał ani chwili więcej...
-Melissa? -Lecz dziewczyna nie odzywała się. -Obraziłaś się? Wiem, chciałaś pójść sama, ale nie, ja też chcę poznać te... znaczy Twoją mamę...
-Moja mama ma na imię Telina, Tessa, Temera, Texa? Czy może... TEŚCIOWA? Ale to takie CIEKAWE... Bo nie wiem czy Girfled'a, to sympatyczny gość, pamiętam jak mi przyniósł kwiatki na dzień kobiet. To było urocze....
-Mel...?
-Tak? Tak, wiem że jesteś zazdrosny.... Ale nie przejmuj się. Miałam iść w czwartek do kina.
-Co? I JA O NICZYM NIE WIEM?
-Po co miałbyś wiedzieć że idę z kimś do kina?
-Bo może ....
-Co? Jesteś zazdrosny? Hahahahaha....
-Melissa, zaraz Cię ukatrupię...
-A-ale.. TY ZAZDROSNY? HAHAAHAHAHAHA!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz